wtorek, 29 stycznia 2013

Dzień 29. Abstract number 1

Nie istniejemy bez abstrakcji, a dla mnie jest też pewnego rodzaju ucieczką od realizmu.
A ulica też jest swoistą inspiracją do fotografowania.
Trochę to obrobiłam, ale wydaję mi się, że z dobrym rezultatem.

We don't exist without abstraction and for me, it is also sort of escape from realism.
And the street is also quit good inspiration to photograph.
Greetings to my NY' friend, 
who made there a lot of abstracts street works and who inspired me to do this picture :)

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Dzień 28. (Spells)

Do tych kilku osób, które obserwują moje poczynania: bardzo przepraszam za moją słabość do pisania tytułów po angielsku, a czasem nawet po francusku. Po prostu po polsku brzmi często tak... zwyczajnie. 

niedziela, 27 stycznia 2013

Dzień 27. (Lantern)

Minął tydzień, odkąd kontynułuję wyzwanie w pojedynkę.
Chodzę w ciemności, szukając światła.
Szukając siebie.

It's been a week since I'm continuing challenge on my own.
I'm walking in the dark, looking for the light.
Looking for myself.

sobota, 26 stycznia 2013

Dzień 26. (Selfie)

Pomyślałam dzisiaj rano, że czas na mały autoportret.
Zdjęłam okulary, by nic nie oddzielało moich oczu od lustra i od Was.
Je sois triste et nostalgique.

Today morning I thought that it's time to do little selfie.
I removed my glasses, so there was nothing to separate my eyes from mirror and you.

piątek, 25 stycznia 2013

czwartek, 24 stycznia 2013

Dzień 24. (Rytm)

Kiedy wracam do domu, wybierając drogę kieruję się intuicją, myślę: tu być może lepiej widać światło, tam może być ładny efekt, a tam może ładnie podświetli budynek.
A ja swojej intuicji ufam.

When I'm walking back home and choosing the way, I follow my intuition. I think: here can be better light, there could be nice effect, there buildings can be illuminated in a nice way.
And I trust my intuition.

środa, 23 stycznia 2013

Dzień 23. (there won't be better pic today)


Mieliście kiedyś tak, że jesteście w plenerze, myślicie że zrobiliście dobre zdjęcia, wracacie do domu i okazuje się, że nic z tego? No więc, dzisiaj lepszego zdjęcia nie będzie.

Have you ever was on location, thought you have excellent pics, then went back home to found out that this pics aren't that nice as you thought?
So, there won't be better pic today.

wtorek, 22 stycznia 2013

Dzień 22. (Liść w lodzie)

Uwielbiam tego typu wytwory z lodu. 
Sople, oblodzone gałęzie, zamrożony brzeg morza, belki mola skute lodem... 
Corocznie w ferie wybieram się nad morze na wschód słońca. Może w tym roku udam się tam 2 razy? 
Bo kto wie, w lutym może lodu nie być...

I love that type of ice' creatures.
Icecle, frozen branches, frozen sea waterside, timbers of a pier...
Every year, in winter's holiday, I'm doing a trip to see the sunrise over the sea. Mybe this year I'll go twice?
Because who knows, there can be no ice at February...

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Dzień 21. (La gare)

Nie wiem, czy mi się uda. Nie wiem, czy ktoś będzie to oglądał. Ale postanowiłam kontynuować wyzwanie na własną rękę.Bo fotografia jest jedyną rzeczą, któą chce robić całe życie i nie mogę poddać się tak łatwo. 
Oto więc, na załączonym obrazku, dworzec.

I don't know if I can do it. I don't know, if anybody will be watching it. But I've decided to continue challenge on my own. Because photography is the only thing, I want to do all my life and I can't give up so easily. So, on annexed image, terminal station.

sobota, 19 stycznia 2013

Dzień 19. (Street' Mirror)

Ponownie wracając z egzaminów (zdałam!), poszłam nieco inną drogą. 
Zawsze widziałam ogromny potencjał w 'lustrach ulicznych' i może to zdjęcie nie do końca ten potencjał oddaje, but I'll keep on trying.

piątek, 18 stycznia 2013

Dzień 18. (Zepsucie)

Moja 'orzechowa' sesja nie przypadłą mojej rodzinie do gustu...
Bo "zepsucie" to nie PIĘKNO.
(Godzina ślęczenia na kolanach na podłodze, trzymając aparat na książce i piórniku, obiektyw i pierścienie manualne...)

czwartek, 17 stycznia 2013

Dzień 17. (Orange)

To, że lubię światło świec z pewnością nie umknie niczyjej uwadze w ciągu tego roku...
Tym razem są pomarańczowe i wzięte wprost ze stołu z wernisażu wystawy fotografii znajomego :) , na który miałam dzisiaj przyjemność się udać :)

środa, 16 stycznia 2013

Dzień 16. (Unistyczne okno)

Mają być wymienione, więc strzeliłam im fotę... Są niczym plastry miodu!
A samo zdjęcie przypomina mi unizm, polski kierunek w malarstwie XXw. stworzony przez Władysława Strzemińskiego.

wtorek, 15 stycznia 2013

Dzień 15. (Inside)

W poszukiwaniu codziennej inspiracji udałam się na boisko (trudno dostępne ze względu na warunki atmosferyczne) i wiedząc, że są tam dość fajne grafitti, ustrzeliłam jedno mieszczące się w bramce ;)

niedziela, 13 stycznia 2013

Dzień 13. (Tancerka)

Dzisiaj... tancerka. Z Opery Bałtyckiej. Od dawna chciałam ją ująć w kadr, a dzisiaj nadażyła się okazja - byłam na spektaklu "Kopciuszek" do muzyki Sergiusza Prokofiewa. 
Trochę kultury i od razu lepszy nastrój.!
Dzień 13/365

sobota, 12 stycznia 2013

Dzień 12. (Wiechy)

Oto ciekawa roślina 'krzewowata' , wytwarzająca takie puchowe owoce ;) , przykryta śniegieeem.
(Wracając z egzaminów....)
Dzień 12/365

czwartek, 10 stycznia 2013

środa, 9 stycznia 2013

Dzień 9. (Cegła)

Odnowione wnętrze szkoły językowej :). Jest to piękny budynek z cegły (jak ja kocham to tworzywo!), a w środku jet ona odkryta w dobrze dobranych miejscach. I biało...
Dzień 9/365

Dzień 8. (Letnica)

W ostatniej chwili... Okolice stadionu, Letnica.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dzień 7. (Dworzec)

Zawsze, gdy przechodzę w okolicy gdańskiego dworca mam ochotę go fotografować. Jest w stylu manierystycznym i jest jedyny w swoim rodzaju :). Tu widok z górnego traktu.

piątek, 4 stycznia 2013

czwartek, 3 stycznia 2013

Dzień 3. (Glass)

Mało brakło, a bym się wykruszyła już po trzech dniach! Oto więc zdjęcie-przetrwanie, przedstawiające trzy obiekty, nad którymi jeszcze 'popracuję' :) (zgaduj-zdadula które ;) )

środa, 2 stycznia 2013

wtorek, 1 stycznia 2013

Dzień 1. (Odliczanie czas zacząć)

Oto pierwsze zdjęcie Wyzwania. Jest to zegar wahadłowy stojący w kościele, do którego chodzę. Fascunujący jest sposób, w jaki płynie czas...